Późny start – czy to dziwne?
Rozpoczęcie pisania poezji po czterdziestce może wydawać się dość nietypowym pomysłem. Ludzie mają wtedy często ułożone życie i pewne wieloletnie zainteresowania. Natomiast w moim przypadku właśnie w tym wieku rozpoczęła się praktycznie cała przygoda z wierszami.
Początek i zniechęcenie
Lubię czytać książki, przede wszystkim powieści i od wczesnych lat miałem pewne zainteresowania humanistyczne. Zawodowo skierowałem się jednak ku dyscyplinom ścisłym. Studiowałem i ukończyłem fizykę (optyka, lasery), pracuję jako programista układów pomiarowych. Przez większość życia pisanie wierszy nie było dla mnie w żaden sposób ważne. Owszem, kilka rymowanych wierszy za czasów studenckich i później napisałem, ale nie byłem w tworzeniu w żaden sposób konsekwentny ani w stylu ani w samej aktywności.
Pewnego jesiennego dnia 2024 roku wpadłem na pomysł, że spróbuję pisania wierszy jako mojego nowego hobby. Miałem 44 lata. Chciałem tworzyć systematycznie, rozwijać się w tej dziedzinie. Zacząłem pisać poezję i wkrótce dokonałem ważnego odkrycia: wiersz nie musi się rymować. To odblokowało moją kreatywność, mogłem tworzyć szybciej i wyrażać myśli bardziej precyzyjnie. Jako przykład utworu z tego okresu mogę podać “Chwile pełne szczęścia (10.2024)”. Nie pisałem wtedy jeszcze wierszy matematycznych.
Po napisaniu kilku utworów pojawiła się u mnie potrzeba “wyjęcia ich z szuflady”. Chciałem się dzielić, zapoznać się z komentarzami, może odebrać jakieś pochwały i konstruktywną krytykę. Założyłem konto w jednym z bardziej znanych portali poetyckich, opublikowałem wiersze i… spotkałem się z przykrymi złośliwościami. Pamiętam też, że ktoś napisał, że mam “słabe pomysły”. To było zniechęcające, przestałem pisać na pewien czas, a w wolnym czasie wolałem zająć się fotografią.
Ponowne odkrycie poezji
Dopiero w drugiej połowie 2025 roku uznałem, że chcę wrócić do wierszy, pisać je, a może wydać, nawet jeżeli ich poziom jest niski. Pomyślałem, że niezależnie od artyzmu, tomik byłby fajnym prezentem i niespodzianką dla rodziny oraz znajomych. Postanowiłem pisać w tajemnicy przed nimi. Skontaktowałem się z konstancińskim Wydawnictwem Aluna i dowiedziałem się o realnej możliwości publikacji. To było bardzo motywujące.
Z wierszy napisanych w 2025 roku powstał tomik “Wierszoprzestrzenie”, wydany w lutym 2026 roku. Zadebiutowałem zatem w wieku 45 lat, około roku od zwrócenia mojej uwagi na wiersze bardziej na serio.
Największą trudnością było chyba pokonanie wewnętrznego krytyka, który często powtarzał “to nie jest wystarczająco dobre”. Rezonował mi czasem tekst “masz słabe pomysły”. Dopiero pozytywne przyjęcie mojej książki dodało mi wiary w moje możliwości.
Droga do własnego stylu
Obecnie identyfikuje się najbardziej z poezją matematyczną. W moim stylu jest zderzanie abstrakcji z rzeczywistością. Wiem, że sięgając po motywy z nauk ścisłych i adaptując “myślenie matematyczne” do moich utworów robię coś dosyć nietypowego, coś co mnie wyróżnia. Próbując wytropić początki tego nurtu w mojej twórczości odnalazłem wiersz “Droga”, niestety jak zwykle nie datowany, ale z pewnością pochodzący z drugiej połowy 2025 roku. Dostrzegam w tym utworze pewien zalążek przenoszenia koncepcji matematycznych do poezji. W następnych wierszach już bardziej śmiało sięgałem do motywów z dziedzin ścisłych.
Wyjście na świat
Kiedy zaczęły napływać do mnie komplementy związane z wierszami z ochotą zacząłem planować i realizować działania promocyjne. Miałem spotkania autorskie i założyłem profil z wierszami na Instagramie, wkrótce wydałem drugi tomik, tym razem w postaci bezpłatnego ebooka. Próbowałem też działać na Youtube, ale póki co kanał wymaga dopracowania. Mam w planach kolejne spotkania i przedsięwzięcia.
Mity o tworzeniu poezji
Myślę, że mój przykład może uderzać przynajmniej w dwa mity na temat pisania poezji. Pierwszy zakłada, że “by być dobrym należy zacząć wcześnie, najlepiej jako dziecko”. Nie uważam, żeby było trzeba. Myślę, że ważniejsza jest chęć tworzenia i pasja – można zacząć pisać po czterdziestce, pięćdziesiątce itd. Zacząłem późno, a mimo tego dostaje wiele sygnałów, że moje pisanie po prostu się podoba – czasem bawi, a czasem skłania do refleksji. A zacząłem tworzyć “na serio” dopiero w wieku 44 lat.
Drugi zakłada, że twórca poezji musi być mistrzem języka, być “dobrym z polskiego”. Ja nie jestem. Mając duże problemy z interpunkcją zrezygnowałem z niej niemal całkowicie. Inną moją słabością są rozbudowane metafory (podstawa pięknej literatury!). Nie używam ich zbyt wiele, nie potrafię pisać bogatych, kwiecistych fraz – to właściwie nie jest mój styl.
Zostałem za oszczędny język niedawno w nieprzyjemny sposób skrytykowany. Powtarzam sobie jednak powiedzenie mojej przyjaciółki “nie jestem zupą pomidorową – nie wszyscy muszą mnie lubić”. Piszę po swojemu i publikuję dalej.
Pisanie poezji po czterdziestce – czy jest za późno?
Rozpoczęcie pisania w późniejszym wieku ma pewne zalety: człowiek ma doświadczenie i bagaż wspomnień. Może mieć ciekawe wykształcenie w jakiejś branży albo doświadczenie zawodowe, które to przeniesione na grunt poezji stają się źródłem tematów, pomysłów i własnego sposobu patrzenia na świat. Zdecydowanie warto pisać, nawet po czterdziestce.
Od kilku miesięcy należę do piaseczyńskiego Klubu Poszukiwaczy Słowa. Spotykają się tam osoby w wieku zarówno młodym jak i średnim oraz starszym. Słuchanie wierszy pisanych przez twórców należących do różnych pokoleń jest ogromną przyjemnością i ciekawą lekcją życia. Dobitnie przy tym pokazuje, że poezję można tworzyć w każdym wieku.

